Zakład Stellantis w Gliwicach powstał w 1997 r. jako Opel Polska z zadaniem produkcji modelu Astra, bestsellera marki. W następnych latach podejmował się wielu zadań tak zróżnicowanych wielkością jak Opel Agila i Zafira, lokowano tam także bardziej egzotyczne samochody jak Cascada.
W 2017 r. gliwicki zakład został przejęty „z dobrodziejstwem inwentarza” przez PSA. Dwa lata później nowy właściciel postanowił przestawić go na duże dostawcze vany, częściowo dublując produkcję spółki Sevel Sud we włoskiej Atessie. Inwestycja pochłonęła 450 mln euro, a nim ruszyła w 2022 r., powstał koncern Stellantis zrzeszający także Fiata. Dla Gliwic oznacza to jeszcze jedną markę więcej: opuszczające zakład samochody otrzymują logo i detale charakterystyczne dla Citroena, Fiata, Opla, Peugeota lub Vauxhalla. Od niedawna także Toyoty oraz IVECO!

Opel ulokował w gliwickim zakładzie centrum produkcji wytłoczek i tak zostało w nowej organizacji. Niespełna 60% części nadwoziowych powstających na trzech liniach pras służy do wykonania samochodów dostawczych „po sąsiedzku”, pozostałe są wysyłane głównie do Tych, ale także za granicę. Najbardziej widowiskowa jest transferowa prasa Schuler, szybko wymieniająca matryce spośród kilkudziesięciu zestawów.
Zgrzewanie nadwozi wzięły na siebie roboty, jest ich na spawalni blisko 500. Na końcowych stanowiskach są to unikalne urządzenia o nośności do 900 kg, zdolne precyzyjnie ustawić całe boki nadwozia przy łączeniu w kadłub.


Precyzja wykonania nadwozi jest wielokrotnie kontrolowana w procesie montażu przez głowice optyczne na zgrzewadłach, każde zostaje sprawdzone pod względem poprawności geometrii, a okresowo wykonuje się dokładne pomiary.
Dumą zakładu jest zrobotyzowana lakiernia o obniżonym zużyciu energii uzyskanym dzięki malowaniu „mokre na mokre”, z jednym suszeniem przed warstwą wierzchnią. Unikalny jest robot do lakierownia wnętrza ładowni, wprowadzany od tyłu.


Pomalowane nadwozia są magazynowane w oczekiwaniu na swoją kolejkę do montażu. Wielkość tej wielopiętrowej galerii daje pojęcie o skali inwestycji w Gliwicach.
Pięć wielkości nadwozi, siedem marek i liczne opcje wyposażenia tworzą ponad 1,3 tys. kombinacji montażowych, co wymaga nie lada umiejętności od załogi. Pomaga się jej umiejętnym rozłożeniem czynności na stanowiska znajdujące się na przemieszczanych platformach oraz z samochodami podwieszonymi na przenośnikach.


Zakład ma wydajność 100 tys. pojazdów rocznie, z czego wykorzystuje obecnie ponad 80%. To już wielkie obciążenie dla montażu, który nie ma nawet trzech minut na zmontowanie każdej sztuki, ale też dla logistyki, dowożącej to co trzeba i na czas m.in. za pomocą autonomicznych „pociągów”.
Już po ostatecznej kontroli jakości ulokowano w Gliwicach dział CustomFit, uważany przez Stellantis Pro One za ważny argument przy obsłudze flot obsługiwanych z jednego miejsca, z jedną fakturą i gwarancją. Większość zleceń dotyczy osłony wnętrza ładowni i prostych systemów regałowych.


W maju dział CustomFit świętował wykonanie 5-tysięcznej zabudowy: Peugeot Boxer otrzymał wyłożenie podłogi i boków ładowni sklejką oraz belki rozporowe do mocowania ładunku współpracujące z szynami airline.
Nieco w cieniu głównej działalności zakładu znajduje się produkcja obudów akumulatorów do 17 modeli koncernu Stellantis. Baterie do elektrycznych vanów są w całości montowane na miejscu.

